
















|
Witam w nowym dziale pt.: „BABEL”. Zgodnie z zapowiedzią znajdują się tu ciekawostki związane z powstawaniem płyty BABEL. Na początek parę zdjęć, opis utworów oraz okładka w fazie roboczej i gotowa.
Zamontowaliśmy sprzęt nagrywający w naszym zaprzyjaźnionym Klubie SŁOWIANIN: kwiatki, obrazki… Seba w akcji
Skaya & Matek w trakcie pitolenia jakiś arcyskomplikowanych wzrorów…
Ustawianie bębnów – dyryguje PRIORYTET Seba…
Skaya, który w trakcie nagrywania miał czas na wszystko łącznie z pogawędzeniem z Mają Konarską…
Pojechaliśmy do Poznania „pracować” na płytą. Jak widać już dobrze popracowaliśmy nad sobą w pociągu…
Coś jest duże skupienie… Intrygowała mnie pozycja Cimasa… najprawdopodobniej pije „gorący kubek”…
Seba w oranżerii…
Pitolenie… Skaya normalnie gra większość rzeczy chwytem tzw. „E i chuj”, ale tu widzę, że na Paganiniego brawurowo zagrał „E” o oktawę wyżej… to godne odnotowania :-)… Matek coś tam majstruje, że niby taping…
„…To ja, to ja, to ja… wołam ciebie tutaj ja brzoza…” Marcinek w akcji ustawienia mikrofonu do wokalu…
Utwór rozpoczynający płytę autorstwa Piotra Klimka, a w zasadzie jest to fragment „Cantaty o duchu”, z którego wybraliśmy 2 minuty i 137 tysięcznych. Tytuł chyba mówi o wszystkim, a fragment numer jest taki że ciarki po plecach idą. Oczywiście rozpoczynamy nim koncerty.
Lutnięcie po długim wstępie w iście „quovadisowym” stylu szybki riff skayowy, skayowy tekst, melodyjny refren i … w środku zloopowana piękna elektroniczna wstawka autorstwa Marcinka (powiem, że jest naprawdę czujna mi podoba się strasznie) po wstawce znowu wraca główny cios i zacne solo Matka.
Utwór Mateusza, który jest wizytówką płyty i będzie ją promował. Gramy go na koncertach i muszę powiedzieć, że jest naprawdę skuteczny !!! Jako ciekawostkę powiem, że jest to jeden z tych numerów, które przed nagraniem płyty był traktowany przez nas po macoszemu i był taką sobie gąsienicą, żeby po nagraniu zrobił się z niego motyl… ten „trupia czaszka” oczywiście (no to pojechałem teraz na jakiegoś „Gucwińskiego” z tym porównaniem). Przed nagraniem utwór ten nosił roboczy tytuł „Myszka jeden”, a wiecie od czego „myszka” ? Bo trącał nam myszką… :-). Jak powiedziałem po nagraniu, po zaśpiewaniu i wymyśleniu „przekurefajnego” wokalu z „jeszcze bardziej przekurefajnym” refrenem powstał prawdziwy DOMINUS !!! Jeszcze sprawa tekstu: zwrotki napisałem po łacinie, a refren po polsku „Nie ważne jak nazywa się Twój Bóg…” O mojej łacinie pewnie dalej coś więcej napiszę :-)
Utwór Cimasa. Jeden z pierwszych jakie zrobiliśmy na tą płytę i otwieramy nim koncerty. Muszę przyznać, że kapelusz z głowy dla Cimka bo riff do tego numeru jest bardziej „skayowy” niż mój :-))) Tekst do utworu napisał Seba i również jest super bardzo mi się podoba i zamierzam w przyszłości częściej angażować Sebę do pisania tekstów. W ramach całej idei płyty BABEL teksty są w różnych językach – ten jest po angielsku.
A oto i chyba pierwszy numer jaki zrobiliśmy na tą płytę, który był wielokrotnie przerabiany, aż w końcu osiągnął taką ostateczną formę. Riffy i tekst skayowy. Jeżeli chodzi o ciekawostki to proponuję zwrócić uwagę na pewne odwrócenie ról gitar z podkładem, a mianowicie gitary z nie zmieniającym się wiodącym riffem stanowią podkład do tego co gra sekcja z klawiszami. Na to wchodzi rzecz jasna „cudny” wokal, darty do granic możliwości gdzie możecie sobie wyobrazić wybałuszone gały i dożylnie podawany tlen jak leci kończące frazę refrenu „Jeruzalem”. Tekst po łacinie, skomplikowany o sytuacji geopolitycznej na bliskim wschodzie w aspekcie konfliktów ogólnie arabsko-izraelskich na tle rozmaitych dążeń do starcia Izraela z mapy świata. W środku znajduje wywołująca dreszcze na plecach wstawka gdzie dzieci (synek Cimasa i Olcia Rychter) mówią „Ojcze nasz”, ale przepuszczone przez odpowiednie filtry co daje efekt podobny do schizofrenicznej wyliczanki w filmach o Freddim Krugerze (kto pamięta ?)
Utwór, który zrobiłem pod dyktando Seby Borela, który mi opisał od początku do końca co ma być na zasadzie: „Napierdalać szybki rytm tutaj ooo, a refren nich będzie „pod włos” i znowu napierdalać szybko, refren, zwolnienie i koniec. Więc muzyka Borel, Skaya, tekst napisałem po angielsku. Numer trwa łącznie z 50 sekundowym intrem jakieś dwie minuty. Luta konkret. Nawet fajnie mi się go zaśpiewało chyba tylko na dwa „gulgi” nalewki :-)
Kolejny utwór Cimasa, który też przechodził wiele przeobrażeń. Do najbardziej znaczących należy zmiana z szybkiego utworu na wolny i ciężki, rezygnacja ze śpiewania w refrenie !!! (to nawet sam uważam za rewolucyjne :-) W refrenie główną rolę śpiewa orkiestra, autorstwa Marcinka. Pewnie można się zastanowić dlaczego takie pionierskie rozwiązanie. Odpowiedź niestety banalna bo wymyśliłem super wokal w refrenie, który… okazał się być identyczny z refrenem „In bloom” Nirwany… cóż… życie…
Utwór Mateusza (pierwotnie „Myszka dwa” :-))). Najlepiej „wykręcony” numer przez Marcinka czyli chyba najlepiej brzmi na płycie (dla niewtajemniczonych Marcin był inżynierem dźwięku, realizatorem, producentem płyty, reżyserem brzmień, animatorem całości…). Losy tego utworu też były burzliwe bo napisałem do niego słabawy tekst, wymyśliłem słabawy wokal, który na koniec słabawo zaśpiewałem. Nie byłem z niego zadowolony, aż w pewnym momencie (po nieustającej fali „fucków” od pozostałych) zrobiłem sobie przerwę w jego słuchaniu i podszedłem do sprawy na świeżo jeszcze raz. Wpadł mi od razu fajny pomysł na wokal, poprosiłem Borela, żeby napisał tekst pod moje wyziewy, które mu śpiewałem przez telefon, a on zapamiętywał to tak:
Bla bla bla bla bla bla bla bla bla
Bla bla bla bla bla bla bla bla
Refren
Bla bla bla bla bla bla bla
Obecnie to nasz jeden z faworytów :-)
Numer Cimasa, który nawet jak przyniósł go na probę to wiedział, że ma nosić tytuł PAX, refren ma być: PAX, PA PA PAX… cóż robić dostosowałem się do wytycznych ”Pierwszego” (zresztą jest największy i dlatego wszystkie jego pomysły są NAJLEPSZE !!! :-)… Musze powiedzieć, że po nagraniu utwór ten jest o wiele lepszy niż na próbach. Przypomina mi swoją energią „Ból istnienia”, który zresztą do dzisiaj gramy.
Ci z Was którzy znają naszą wcześniejszą twórczość wiedzą że na płycie URAN był jeden z lepszych naszych numerów w historii utwór pod tytułem BOJOWNIK, sławiący honor czeczeńskich bojowników w walce z Rosją, pełen patetycznych symboli będący taką przysięga składaną przez bojownika „…na pamięc ojców, przelaną krew, czeczeński honor przyrzekam że, czerwona gwiazdo strącę cię…” Cóż… muszę się przyznać wszystkim, że tak to jest jak teksty są odzwierciedleniem rzeczywistości może dojść do takiej sytuacji jaka była niedawno, że ci sami „dzielni” bojownicy, pełni honoru i nienawiści do Rosjan urządzają coś niepojętego czyli BIESŁAN gdzie ginie kilkaset dzieciaków. Nie ma na to usprawiedliwienia, że walka, że świat głuchy, że ktoś tam prowadził nieudolnie akcje… na to jest rozwiązanie jak jesteś dzielny to rozpierdol im Kreml, Dumę, Prezydenta, ale dzieci…. Przyznam się szczerze, że śledziłem wydarzenia w Biesłanie i nic mnie do tej pory tak nie sponiewierało, zdruzgotało, załamało i zniesmaczyło jak tamte wydarzenia… „Bojownik 2” jest pewnym rozliczeniem i zmianą wizerunku tytułowego Bojownika na ludodzieciobójcę. W ramach odnośnika do Bojownika Bojownik 2 zaczyna się tym samym riffem.
Tytułowy utwór autorstwa Marcinka z moim tekstem. Na podstawie tego tekstu powstała okładka zrobiona przez Wojtka Kumóra z Buska Zdrój (wojtek@autograf.pl) Od teraz chcę już żeby Wojtek robił wszystkie nasze okładki !!! Utwór jest skoczny, tu dla odmiany zwrotki po polsku a refren po łacinie.
Historia tego utworu jest naprawdę długa sięga jeszcze zespołu ATHANOR gdzie graliśmy razem z Marcinkiem. Marcin skomponował naprawdę przepiękny numer do którego udało mi się napisać myślę że dobry tekst i nawet fanie mi się zaśpiewało. Powstał przejmujący utwór o umieraniu i pamięci. Biorąc pod uwagę, że jako ATHANOR nie ujrzał on oficjalnie światła dziennego a my jesteśmy autorami tegoż utworu to nie możemy dopuścić aby popadł w zapomnienie lub leżał w naszej szufladzie. Dlatego zamieszczamy go na płycie BABEL jako bonus, ale myslę że naprawdę smakowity…
Swoimi wrażeniami na temat zawartości i powstawania płyty BABEL podzielił się Tomasz Skaya
Wstępny projekt okładki do płyty "Babel"
Gotowa okładka płyty "Babel" Autor okładki: Wojciech Kumór "KoMaR"
R E C E N Z J E:
Jako pierwszy z pomazańców bożych (nie mylić z obsrańcem - w sumie może lepiej brzmi) ośmielam się poBabelować. Dla mnie dobre kawał mięcha nowoczesnego metalu – nie mylić z nu-metalem. Mamy echa nieodżałowanego ANATHORA (w ostatnim kawałku - zamykam oczy … wiadomo człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny) oraz MOTORHEAD (bardzo pozytywne odczucie), EXUMER, SODOM – w szybszych. Sorry za porównania ale tak lubię. No i rozpoznawalny styl ”Q”. Chęć porzucenia banalnych zapożyczeń z Machine Head (szacunek dla MH pierwszej płyty – miałem przyjemność zobaczyć ich na żywo w 1994 roku w Berlinie podczas trasy SLAYER) oraz Rammstein jest już widoczna, ale dla mnie – JESZCZE WIĘCEJ „PO’VELURZE” THRASHU !!! Boski znak … Uwaga na tytuł płyty przy oddawaniu do drukarni – żeby nie wyszedł BUBEL – bo przy dzisiejszej technice i pomocy Renaty B. oraz NKWD, GRU, MOSAD, UB jest to możliwe. Ale muzyka broni się sama ... ale Czeczenia nie – te krótkie solo na basie !Tekstowo dla mnie lepiej brzmi angielski (za mało), chociaż „Q” ma zawsze swoje przesłanie w kraju ”czarnych patriotów idiotów” – wiadomo polityka gnije – infernum morte. Tekstów jeszcze nie dane mi było poczytać. No i SKAYA gdzie te pióra thrashowe „JUDASZU” !
Ziutek
|